::: Dowcipy :::

Przybiega dzieciak na stację benzynową z kanistrem: - Dziesięć litrów benzyny, szybko! - Co jest? Pali się? - Tak, moja szkoła. Ale trochę jakby przygasa.


***


Jasiu spóźnia się pół godziny na lekcję języka polskiego. Nauczycielka pyta się go: - Jasiu, dlaczego się spóźniłeś? - Bo napadł na mnie groźny bandyta z pistoletem w ręce. - To straszne! - mówi nauczycielka - I co było potem? - Potem zabrał mi zeszyt z zadaniem domowym.


***


- Tyle się złego naczytałem na temat alkoholu - mówi Antek do kolegi - że wreszcie sobie powiedziałem, czas raz na zawsze z tym skończyć! - Z piciem? - Nie, z czytaniem.


***


Co trzeba zrobić, żeby iść do nieba? - Pyta ksiądz na lekcji religii. Dzieci kolejno odpowiadają: - Trzeba pomagać rodzicom! - ... być dobrym! - ... chodzić do kościoła! A Jasio woła: - Trzeba umrzeć!


***


Dziewczyna mówi do chłopaka: - Za pół godziny wracają moi rodzice!!! Na to chłopak odpowiada: - No to co, przecierz my nic takiego nie robimy?! No właśnie, a czas ucieka!!! - odpowiada dziewczyna.


***


Stoi dwóch górali po dwóch brzegach Dunajca. Jeden krzyczy do drugiego: - Głęboka?! A że było słabo słychać, bo szum wody i w ogóle, drugi się drze: - To nie Oka, to Dunajec! Tamten wchodzi i po chwili wpada po szyję i porywa go nurt wody. Jakimś cudem się ratuje, przepływa na drugi brzeg, podchodzi do tamtego: - Ja ci kurde dam do jajec!


***


Pogrzeb - wdowa chowa swego męża. Grabarz pyta: - Ile lat miał mąż? - 98. - A pani ile ma? - 97. - To opłaca się pani wracać do domu?


***


Nauczycielka: - Kazałam wam zrobić przez weekend dwa dobre uczynki. Jasiu, opowiedz nam o swoich czynach. Jasio: - W sobotę pojechałem do babci i babcia bardzo się ucieszyła. A w niedzielę wyjechałem od babci i babcia jeszcze bardziej się ucieszyła!


***


Blondynka jedzie Ferrari 250 km/h. Uderzyła w słup. - No, przecież trąbiłam.


***


Pijany gościu wisi na poręczy i kołysze się nad siedząca na krzesełku kobieta i mówi: - Paniiii, ile pani ma lat? - Proszę pana, pan jest bardzo pijany a poza tym to niekulturalnie pytać kobietę o wiek. Kobieta ma tyle lat, na ile wygląda! - Paniiiiiii, przecież ludzie tyle nie żyją!


***


Przychodzi baba do lekarza ze strzałą w głowie a lekarz na to: - Co pani strzeliło do głowy?


***


Przychodzi baba do lekarza z kierownicą w plecach, a lekarz na to: - Co panią tu skierowało?


***


Przychodzi baba do lekarza i mówi: - Nie mam piersi. A lekarz na to: - Ajajaj.


***


Przychodzi facet do sklepu warzywniczego i się pyta: - Czy jest piorek? - Chyba "szczy" - odpowiada ekspedientka. - Ok, to ja poczekam.


***


Mnie okradają dokładnie tak samo jak innych, lecz to dobry znak i pokazuje, że jest co kraść.


***


Czasami lepiej milczeć i sprawić wrażenie idioty, niż się odezwać i rozwiać wszelkie wątpliwości.


***


Bieganie za kobietami jeszcze nikomu nie zaszkodziło, niebezpiecznie jest je złapać


***


Dałbym tysiąc dolarów, żeby zostać milionerem.


***


Bądź uroczy dla swoich wrogów, nic ich bardziej nie złości


***


Jeżeli w porannej gazecie nie ma naszego nekrologu, trzeba umyć zęby i znowu pójść do pracy.


***


Zabawne jak mało ważna jest Twoja praca, gdy prosisz o podwyżkę, a jak niesamowicie niezbędna dla ludzkości gdy prosisz o urlop...


***


Emigrantom pod rozwagę: Jeśli coś was ciągnie do Ojczyzny, to niewykluczone, że to prokurator.


***


Wypić jeszcze jedno piwo, czy nie? Brzuch mówi tak, głowa nie. Głowa jest mądrzejszą od brzucha. Mądrzejszy zawsze ustępuje.


***


Młody agronom ogląda sad i poucza właściciela: Pan ciągle pracuje starymi metodami. Będę zdziwiony, jeśli z tego drzewa uda się panu uzbierać choćby 10 kg jabłek. - Ja też będę zdziwiony, gdyż zawsze zbierałem z niego gruszki.


***


Antek radzi się agronoma: - Mówią, że nawóz sztuczny jest lepszy od naturalnego. A pan jak uważa? - Trudno powiedzieć, to rzecz smaku.


***


Młody agronom kazał na swoje urodziny zabić świnię. Chłop tłumaczy mu: - Niestety, nie możemy zabić, bo się prosi. - Choćby się i na kolanach prosiła - macie ją zabić!


***


Przesądna blondynka mówi do swojej przyjaciółki: - Wyobraź sobie, że rano spadł mi talerz! Boję się, że to może zaszkodzić dziecku, które w sobie noszę. - Eee, idź głupia! W zabobony wierzysz? Dwa miesiące przed moim urodzeniem, mama rozbiła płytę gramofonową i nic mi nie jest... nic mi nie jest... nic mi nie jest...


***


W czasie rejsu blondynka próbuje nawiązać rozmowę z siedzącym obok chłopakiem: - Przepraszam, czy pan też płynie tym statkiem?


***


Rozmawia dwóch pijaczków: - Ciekawe dlaczego dali mi ksywkę Dżin? Pewnie dlatego, że wszystko mogę? - Nie, stary, po prostu gdy tylko ktoś odkręca butelkę, Ty od razu się pojawiasz


***


Rozmawia dwóch pijaczków: - Ciekawe dlaczego dali mi ksywkę Dżin? Pewnie dlatego, że wszystko mogę? - Nie, stary, po prostu gdy tylko ktoś odkręca butelkę, Ty od razu się pojawiasz


***


- Dlaczego mężczyźni całują blondynki? - Żeby im choć na chwilę zamknąć usta.


***


Siedzi dwóch pijaków przed Pałacem Kultury. Nagle w Pałac uderzyła motolotnia. Pierwszy pijak: - Ej, Zbychu patrz. Pokazał palcem na motolotniarza. Na to drugi: - Widzisz Kazek, jaki kraj, tacy terroryści.


***


Dlaczego blondynka, jak idzie spać, to stawia na szafce nocnej dwie szklanki: jedną pustą, a jedną z wodą? - Bo nie wie, czy będzie się jej chciało pić czy nie!


***


Blondynka jedzie windą i nagle wsiada do windy jakiś facet i pyta się: - Na drugie? - Magda.


***


Paryż. W barze siedzi młody mężczyzna i dziewczyna. - Koleżanka się spieszy? - zagaduje mężczyzna. - Nie, koleżanka się nie spieszy - przekornie odpowiada dziewczyna. - Koleżanka napije się kawy? - Tak, napiję się kawy... - Koleżanka wolna? - Nie, mężatka... - Mężatka? A koleżanka może zadzwonić do domu i powiedzieć, że została zgwałcona w barze? - Tak, koleżanka może zadzwonić do domu i powiedzieć, że ją zgwałcili 10 razy. - 10 razy?! - Kolega się spieszy?


***


Dwaj pijacy idą po torach. Nagle jeden mówi: strasznie długie te schody, potem dopowiada: a jak nisko poręcze, a drugi mówi: wiesz, słychać jak winda jedzie.


***


Przychodzi Jasiu do taty i woła: - Tato, tato, słyszałem, że Twój ojciec był głupi. A ojciec na to: - Taak? Chyba Twój.


***


Polak, Niemiec i Rusek płynęli statkiem. W pewnym momencie Niemiec zaczął wyrzucać do morza marki. - U nas tego pełno - mówi. Rusek zaczął wyrzucać ruble. - U nas tego pełno - mówi. Na to Polak wyrzucił Ruska. - U nas tego pełno.


***


Na przestanku stoi brunetka i blondynka. Brunetka chce wsiąść do 1 a blondynka do 3. Przyjeżdża 13 - wsiadają obie.


***


Idzie dwóch zalanych gości przez most. Jeden potężny siłacz a drugi taki chuderlak. Ten chudy mówi: - Ja to podniosłem 200 kilo... A ten gruby: - A ja 300... Chudy: - To ja 500! Nagle ni stąd ni z owąd pojawia się przed nimi dwóch gliniarzy. I mówia: - Dowody! Na to gruby plum i skacze do rzeki... Po chwili słychać z dołu wołanie: - Tooooneeeee!... Na to chudy, który został na moście: - A ja dwie tony...


***


Przychodzi pijak do domu, ale żona go nie chce wpuścić. Puka więc do sąsiadów, a tam otwiera mu ich mały synek i mówi: - Rodziców nie ma w domu. - To nic, czy przyniósłbyś mi szklankę wody? Chłopiec po chwili przychodzi ze szklanką, pijak wypił duszkiem, ale mówi: - Przynieś jeszcze jedną. Chłopiec przyniósł tylko pół. Na to pijak: - Chciałem całą szklankę, dlaczego przyniosłeś pół? - Bo do kranu nie dosięgnę, a z sedesu już wszystko wybrałem.


***


Żona czeka na męża, już trzecia w nocy. Nagle otwierają się drzwi i wchodzi pijaniutki mąż. Żona do niego: - Co to jest, o której to Ty wracasz! - Jakie wracasz, tylko po gitarę wpadłem...


***


Przychodzi Jasiu do sklepu i pyta: - Są śledzie w czekoladzie? - Nie ma. Na drugi dzień: - Są śledzie w czekoladzie? - Nie ma. Tak kilka razy pod rząd. W końcu sprzedawca postanowił sporządzić taki produkt. Przychodzi Jasiu: - Są śledzie w czekoladzie? - Są. - I kto Ci to kupi?


***


Nauczycielka oddając klasówki mówi do Jasia: - Jasiu, ściągałeś od Małgosi! - Skąd pani wie? - dziwi się Jaś. - Bo w pytaniu nr 5 Małogsia napisała: - "Nie wiem", a Ty napisałeś: - "Ja też".


***


Tomek, Jacek i Weronika wrócili z Austrii. Przychodzą do szkoły, pani pyta sie Tomka: - Tomku jak było na wycieczce? - Po pierwsze nie Tomku, tylko Tom. Po drugie zjadłem śniadanie, leżałem na Werandzie, zjadłem obiad leżałem na Werandzie, zjadłem kolację, leżałem na Werandzie. Pani zdziwiona wypowiedzią Tomka podchodzi do Jacka: - Jacku jak było na wycieczce? - Po pierwsze nie Jacku, tylko Jack. Po drugie zjadłem śniadanie, leżałem na Werandzie, zjadłem obiad, leżałem na Werandzie, zjadłem kolację, leżałem na Werandzie. Pani zdziwiona podchodzi do Weroniki: - Weroniko, jak było na wycieczce? - Po pierwsze nie Weronika, tylko Weranda.


***


Jaś znalazł biedronkę i mówi: - Biedronecko, biedronecko, ile mas latek? - Jutro skończę cztery - mówi biedronka. - Nie skońcys, nie skońcys.


***


Seryjny morderca ciągnie kobietę do lasu. Kobieta krzyczy przerażona: - Ale ponuro i ciemno w tym lesie. Bardzo się boję! Na to morderca: - No, a ja co mam powiedzieć? Będę wracał sam...


***


Rodzina je spokojnie obiad, aż tu nagle wpada Jasiu i drze się: - Mamo, babciu, siostro, Tatuś się powiesił na poddaszu. Wszyscy rzucają łyżki i talerze i pędza po schodach na górę, a Jasiu spokojnie: - Prima aprilis... No to wszyscy wielkie "UFFFFF"... A Jasiu kończy: - ...w piwnicy...


***


Idzie Jasiu z babcią do sklepu, spostrzega 1zł i pyta babcię: - Babciu, czy mogę podnieść? - Nie, bo z ziemii się nie podnosi. Idą dalej, spostrzega 2 zł i pyta: - Mogę podnieść? - Nie Jasiu. Spotrzega 5zł. - Mogę podnieść? - Nie, bo z ziemii się nie podnosi. Babcia się potyka i mówi: - Jasiu, pomóż mi. - Nie, bo z ziemii się nie podnosi.


***


Mąż wraca z pracy i biegnie do telewizora. - Jaki wynik? - pyta żonę blondynkę. - 6:0 - Ale kto wygrywa? - No jak to kto!? Ci, co strzelili więcej bramek!


***


Kubuś Puchatek przybiega do prosiaczka i mówi: - Wiem co się z tobą stanie jak dorośniesz... - A co, czytałeś mój horoskop? - Nie, książkę kucharską.


***


Na lekcji religii: - Kto z was, chciałby iść do nieba? Wszystkie dzieci podnoszą ręce do góry. Tylko Jaś siedzi bez ruchu. - A ty, mój chłopcze - pyta ksiądz - nie chcesz iść do nieba? - Chcę i to bardzo, ale obiecałem tacie, że po lekcjach szybko wrócę do domu.


***


Jeden przedszkolak mówi do drugiego: - U mnie modlimy się przed każdym posiłkiem. - U mnie nie. Moja mama bardzo dobrze gotuje.


***


Co wy tam robicie na tych lekcjach chóru? - Pijemy wódkę i gramy w karty. A kiedy śpiewacie? - Jak wracamy do domu.


***


W szkole pani prosi Jasia: - Wymień cztery zwierzęta afrykańskie. - Słoń i trzy żyrafy.


***


-Staszek złowił złotą rybke , która obiecała spełnić jego 3 życzenia i wybrał:
super dom; super samochód; super komputer
-rybka na to: za gotówke czy na raty
-a Staszek: na oleju czy na masełku

***
-Jaka dzisiaj woda? - pyta Franek Kowalskiego, który łowi już od świtu.
- Znakomita! Ryba ani myśli z niej wyłazić.

***
Kowalski zagaduje starego wędkarza:
- I co, biorą?
- Biorą panie, biorą... Dzisiaj wszyscy biorą, tylko nikt nie chce się dać załapć...

***
-I co, biorą, panie Nowak? - pyta Franek.
- Biorą, biorą. Wczoraj teczkę mi zabrali, a dzisiaj już rower...

***
-Czemu łowisz ryby na ser, a nie na robaki? - pyta Franek Kowalskiego.
- Bo jak ryba weźmie, mam na kolację rybę, a jak nie weźmie, to mam ser.

***
Kowalski siedzi nad rzeką i nerwowo przekłada wędkę z ręki do ręki:
- Gdyby wędkarstwo nie uspokajało nerwów, to bym zaraz to rzuci!

***
Panie co pan wlewa do rzeki?
-środek na pobudzenie apetytu, bo ryby nie chcą brać przynęty...

***
Rozmawiają dwaj wędkarze:
- Nie uwierzysz, złowiłem wczoraj 5-kilogramowego karpia!
- A ja węgorza, który miał 4 metry!
- Niemożliwe!
- To prawda! - potwierdza żona - Józek go cały dzień rozciągał!

***
Wchodzi facet do warzywniaka i mówi:
- Poproszę kilogram robaczywych jabłek.
- A po co panu robaczywe?
- Idę jutro na ryby i nie chce mi się kopać w ogródku.

***
Łowiącemu ryby strażnik sprawdza kartę wędkarską:
- Pana karta jest już nieważna. Jak pan może łowić ryby
na zeszłoroczną kartę wędkarską?!
- Bo ja łowię tylko te ryby, których nie złowiłem w zeszłym roku.

***
Spotyka się dwóch przyjaciół. Jeden z nich jest od niedawna żonaty.
- Dlaczego nie chodzisz już na ryby?
- Żona mi nie pozwala.
- Spróbuj zrobić tak jak ja. W piątek przygotowuję sobie
sprzęt wędkarski i chowam go w piwnicy.
W sobotę rano kiedy wstaję z łóżka, odkrywam kołdrę
i patrzę na cielsko mojej żony, i mówię:
- I to ma być moja żona? Taki hipopotam?
Wtedy zaczyna się awantura, ona wygania mnie z domu, a ja zabieram
sprzęt z piwnicy i idę nad rzekę.
Wieczorem wracam do domu z rybami, żona jest zadowolna i godzimy się
do następnej soboty... Spróbuj tej metody!
świeżo upieczony małżonek przygotował wszystko za radą przyjaciela.
Wstaje rano w sobotę, odkrywa kołdrę pod którą śpi naga małżonka i mówi:
- A do diabła z rybami!

***
Wękarz złowił złotą rybkę, a ta przemówiła ludzkim głosem:
- Jestem zaklętą księżniczką, pocałuj mnie a spełnię 3 twoje życzenia.
Wękarz pocałował rybkę i po chwili stanęła przed nim piękna księżniczka.
- Jakie są twoje 3 życzenia?
- Mam jedno życzenie, ale trzy razy!

* * *
Stoi dwóch wędkarzy po dwóch brzegach Dunajca. Jeden krzyczy do drugiego:
- Głęboka?!
A że woda szumiała, było słabo słychać, drugi się drze:
- To nie Oka, to Dunajec.
Po czym pierwszy wchodzi do wody i po chwili wpada po szyję, porywa go nurt wody,
lecz jakimś cudem ratuje życie, przepływa na drugi brzeg, podchodzi do kolegi i wrzeszczy:
- Ja ci k** dam "do jajec"!

* * *
Małżeństwo jedzie pociagiem. Oprócz nich w przedziale siedzi Anglik i czyta gazetę.
Żona wyciąga kanapki, jedzą. Po chwili mówi do męża:
- Ty, znasz angielski... poczęstuj go.
Mąż trąca Anglika i zagaja:
- A sandwich?
- No, thanks.
Jadą dalej. Kobieta wyciaga termos...
- Ty, moze on sie herbaty napije?
- A cup of tea?
Jadą. Kobieta mówi:
- Ty, ale my jesteśmy niewychowani - tyle czasu jedziemy razem i się nie przedstawiliśmy...
Przedstaw nas natychmiast.
Mąż traca Anglika:
- My wife...
Anglik odwrócił wzrok, popatrzył:
- No, thanks!!!

* * *
Wraca nad ranem myśliwy z polowania, patrzy, a w lóżku z jego żona jakiś facet. Zdejmuje strzelbe i mowi:
- Wyłaź!
Wystraszony wychodzi z wyra i staje nagi pod scianą. Myśliwy mówi:
- zabiję Cię!!!
Golas na te słowa:
- oszczędź mnie!
- Dobrze nie zabiję Cię , odstrzele ci jaja!!!
Golas na to:
- daj mi jakieś szanse.
Mysliwy na to:
- dobra, możesz je rozhuśtac!!!

* * *
Idzie facet brzegiem stawu i widzi wędkarza z zarzuconymi wędkami, i tak sobie myśli:
- podejde i zapytam go, czy biorą? Jeżeli powie, że biorą, to powiem mu ze takiemu ciulowi zawsze biorą!
A jeżeli powie, że nie biorą, to powiem mu, że takiemu ciulowi nigdy nie biorą!
Podchodzi i pyta:
- biorą?
A ten mu odpowiada:
- spadaj CIULU !!!

* * *
Późna jesień. Wędkarz wstaje nad ranem, bierze sprzęt, wychodzi na dwór i stwierdza, że jest cholernie zimno.
Zrezygnowany wraca do domu, cichaczem wślizguje się do łózka. Spod pierzyny dochodzi głos:
- Zmarzłeś?
- Tak - odpowiada szeptem wędkarz.
- No widzisz tak zimno, a ten idiota na ryby pojechał... :))

* * *
Wędkarz do wędkarza:
- Stary, dlaczego Ty masz taką brzydką żonę?
Drugi odpowiada:
- Brzydka to ona może i jest, ale jakie ona ma za to robaki !!!!!

* * *
Siedzi facet na rybach, już zbiera sie do domu bo nie biarą,
nagle spławik drży i koleś wyciąga złota rybkę... Patrzy na nią,
taka mała, brzydka więc wywalił ją do wody. Ryba wychyla sie z wody i mówi:
- te rybak ja ci trzy życzenia musze spełnić .
- Ryba co ty gadasz za głupoty, ja nic od ciebie nie chcę.
Po czym wsiadł do swojego malucha rocznik 1974 i odjechał do domu.
Ryba jak to złota ryba, zgodnie ze swoją klauzurą spełniaia życzeń,
doszła do wniosku, że spełni pierwsze trzy życzenia swego dobroczyńcy bez jego wiedzy.
Jedzie facet maluchem ( rocznik 1974 ) całe piędziesiąt na godzine,
bo szybciej się nie da ponieważ auto by się rozleciało i maży
- Dobry smochód tak mieć, fajnie by było.
Nagle ! Maluch zmienia się w najnowsze BMW siudemkę w pełnej wersji.
- Jezu dzięki ryba jak ja ci się odwdzięcze ?!
Z piskiem opon wpada na swoją ulicę, z ręcznym chamuje przed domem, wysiada ,
patrzy na swoją kamienicę bez tynku całą osmoloną zbudowana grubo przed wojną.
- Fajnie by było mieszkać w małym ładnym przytulnym domku.
Nagle kamienica znika, pojawia się willa z basenem, polem golfowym, jeziore.
Wchodzi do domu a tam wszystko w marmurach, piękne wnetrza, komionki,
wspaniała skórzana sofa na której siedzi jego brzydka jak noc żona.
- Fajnie by było miec jakąś fajną młodą laske za żonę - myśli facet.
I nagle na sofie siedz piękna młoda dziewczyna ! Facet wybiega z
domu wsiada do beemki,
pędzi za miasto nad rzeke gdzie złapał rybkę i drze cię na całe gardło:
- RYBAAAAA RYBAAAA GDZIE JESTEś !!!
Wychyla sie ryba:
- te facet co się prujesz ?
- Ryba ja ci się musze odwdzięczyć ! Tyle dobrego dla mnie zrobiłaś !
- Słuchaj stary taki mam zawód nie możesz mi się odwdzięczyć.
-Ryba błagam , na pewno jest coś co moge dla ciebie zrobić.
Ryba myśli
- w sumie facet, jak bys mógł się ze mną pare razy pokochać ...
-Ale ryba jak ? Różnica gatunków te sprawy ?!
I zamieniła się w taką śliczną małą czternastoletnią dziewczynkę
i tak to było Wysoki Sądzie

* * *
Facet wybrał się na ryby. Zarzuca wędkę, czeka, nagle spławik się rusza,
więc gość wyciąga rybkę.
-Powiedz rybko, jesteś może złota?
-Nie. Z SLD
-Eee, to ty pewnie nie spełniasz zyczeń?
-Nie, ja tylko obiecuję.

* * *
Spotykają się dwa sumy. - Nie uwierzysz, mówi jeden do drugiego
- wczoraj miałem na haku
taaaaaaakiego gościa, spokojnie ponad 100 kilo

* * *
dwaj kumple po miesiącach niewidzenia umawiają sie na ryby....i tak łowią na "robaka".
W końcu jeden pyta....
- słyszałem że się ożeniłeś.
- nooooooo tak
- i to z bardzo paskudną kobietą
- noooooo tak
- i podobno nie sprząta i pożytku z niej nie masz
- noooooo tak
- i brudna jest, śmierdząca i sie nie myje
- noooooo tak
- to po co się z nią ożeniłeś ???
- robaki ma.....

* * *
Łowi wędkarz ryby i mówi:
- czemu mi tak nie biorą.Boże daj mi złapać jedną rybe to pół dam na ofiarę.
Po chwili ma branie i wyciąga pięknego leszcza.
- o takiego wała dam na ofiarę.
Po chwili rybka plum do wody.
- Boże czy ty nie znasz się na żartach

* * *
Trzech przestępców było w drodze do więzienia. Każdy z nich mógl wziąść jedną rzecz,
żeby mieć zajęcie w więzieniu. Podczas drogi do więzienia jeden obrócil się do drugiego i pyta:
- Ty, co wziąłeś ze sobą?
Ten wyciąga farbki i mówi:
- Będę malować, czas mi szybko przeleci - i pyta sie drugiego:
. - A ty?
On na to:
- Karty, mogę grac i zabijać czas.
Trzeci przestępca siedział sam cicho w kącie i uśmiechal się. Oni na to:
- Czemu się tak podśmiewujesz?
Trzeci wyciagnal pudelko tamponów i mówi:
- A ja to przynioslem!
- A co ty będziesz z tym robił?
On sie tylko uśmiechnął i zaczął czytac z pudełka: - Mogę jeździć na koniach, pływać
i jeździć na rolkach.
     Zachęcam do przysyłania własnych


Autor:
Marcin



83-300 Kartuzy
woj. pomorskie
Polska wersja językowa
Deutsche version
English version